Nowy numer 08/2024 Archiwum

... nie mierzy się powołania zakonnego ilością

Częstochowa, 5 czerwca 1979 r. Przemówienie do wyższych przełożonych żeńskich zakonów i zgromadzeń zakonnych

Otóż to, co mówię, to są tylko takie skróty, ale wy wiecie, o co chodzi. Potrzebne było w Polsce i stale jest potrzebne jakieś przestawienie frontów. To się dokonywało i stale się dokonuje. Problem waszego wejścia wprost w Kościół. Muszę wam powiedzieć - jako papież to mówię - ale mówię przede wszystkim z doświadczenia, które miałem w Krakowie - to jest niesłychana szansa! To, czym na nowo stała się zakonnica w Kościele, czym staje się, już nie dlatego, że prowadzi instytucje, że naucza w szkole, że jest siostrą w szpitalu, pielęgniarką - już nie dlatego, ale dlatego, że jest jako siostra między ludźmi, że jest przy chorych, że jest przy dzieciach. Dla mnie, kiedy byłem w Krakowie, największą radością były odwiedziny u chorych z siostrami od chorych. Z różnych powodów, ale między innymi z tego powodu, że widziałem, kim jest ta siostra dla ludzi. I to nie tylko dla tych chorych: dla windziarza, dla mieszkańców dzielnicy. Ja bym tam nic nie znaczył, gdyby jej nie było. Zdejmowali przed nią czapkę, całowali ją w rękę. Otóż wasza droga w Polsce to jest nowa droga, której może wasze przełożone generalne z Rzymu, z Ameryki, skądinąd — nie zrozumieją, bo są przyzwyczajone do struktur, które u nas też były, ale już ich nie ma.

Droga w Polsce, to jest droga bezpośredniego ewangelicznego świadectwa. To bezpośrednie ewangeliczne świadectwo jest straszną potęgą. Myślę, że ta potęga jeszcze się nie wyzwoliła w całej pełni. Ona się dopiero wyzwoli. Ona będzie się stopniowo wyzwalać. I tu wracam do wskaźnika ilościowego. W miarę, jak ona się będzie wyzwalać, ta potęga świadectwa będzie pokonywać cały kryzys, przez który przechodzi świat kobiecy w Polsce, świat dziewczęcy, świat równocześnie mocny i słaby, i bardzo doświadczony. Doświadczony całokształtem sytuacji kobiety. Światowej sytuacji kobiety i lokalnej, polskiej sytuacji kobiety. Doświadczony całą próbą tzw. awansu społecznego kobiety, który ma w sobie jakąś cząstkę prawdy, ale ma także w sobie ogromną domieszkę błędu.

Otóż w tym świecie wasze świadectwo, świadectwo ewangeliczne waszego powołania musi zdobyć wymowę o wiele jeszcze potężniejszą niż ma. To się łączy ze wskaźnikiem także ilościowym... Jestem przekonany, że trudniejsza jest droga tych powołań zakonnych żeńskich w naszej rzeczywistości aniżeli droga powołań kapłańskich. Trudniejsza. Można by i trzeba by napisać o tym całą monografię. I chyba nawet są takie. Ta droga jest na pewno trudniejsza, ale jest możliwa i nieodzowna. Wiemy wszyscy, czym jest siostra w posłannictwie Kościoła, czym jest obecność zakonnicy w życiu Ludu Bożego. I wiedząc o tym wszystkim, my, z naszego doświadczenia, musimy temu doświadczeniu nadać także większą rozległość. Musimy się z tym doświadczeniem „rozpychać”. Macie się rozpychać, macie się rozpychać, drogie siostry, z tym waszym doświadczeniem, z tym waszym powołaniem, ażeby ono zostało w świadomości społecznej, niekoniecznie w tej, o której piszą w statystykach, bo tam można różne rzeczy napisać, tylko w tej wyczuwalnej, doświadczalnej, żeby ono zyskało znów swój właściwy pułap.

To świadectwo, ta pozycja społeczna zakonnicy, nie z innego powodu, tylko z tego samego powodu, z którego jesteście zakonnicami, to znaczy jako świadectwo dawane Chrystusowi, jako wymiar ludzkiej egzystencji, jako wymiar ludzkiej miłości, oblubieńczej miłości - to jest coś tak wspaniałego... Powołanie zakonne - to jest kwiat Ewangelii! W miarę, jak to dociera do świadomości ludzi - przede wszystkim do świadomości kobiet i dziewcząt - to niewątpliwie, że dociera zawsze jako działanie Ducha Świętego. Nikt nie bierze sobie sam tej godności, jak mówi o powołaniu zakonnym, czy raczej o powołaniu kapłańskim, święty Paweł. A więc w miarę jak przez wasze świadectwo powszechne dociera do ludzi to działanie Ducha Świętego, zmieniają się także cyfry. Jeszcze o tych cyfrach. Ja wiem, dlaczego w Polsce jest was mniej, niż było parę lat temu - tak wiele z was poszło w świat. Po was wyciągają się ręce ze wszystkich stron: po polskich księży, po polskich misjonarzy i po polskie siostry. Gdy byłem w Polsce, przeżywałem to jako biskup polski. Teraz, kiedy jestem papieżem, muszę przeżywać to jako papież. Ja im wszystkim mówię: Polska nie jest tak wielkim krajem. Poza tym ma ciężkie zadania u siebie. No, wystarczy, wystarczy.

Jeszcze raz chcę podziękować za dary i pobłogosławię wam.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy